Menu

prepper LADIES

... bo życie niesie ze sobą wiele niespodzianek

Mało rzeczy – wielkie możliwości. Cz. III: płyty

prepperladies

I tak oto pojawiła się kolejna odsłona zdroworozsądkowego ograniczania rzeczy. Tym razem na tapetę poszła muzyka, a dokładniej płyty z nią.

Muzyka łagodzi obyczaje i coś w tym chyba jest. Każdy z nas w pamięci ma na pewno piosenki czy melodie, które wiążą się z jakimś wspomnieniem, osobą bądź sytuacją. I tak: doskonale pamiętam co było przebojem puszczanym w radiu podczas mojej pierwszej zagranicznej podróży. I choć od tego wydarzenia minęło sporo czasu, piosenka w głowie pozostała.

Ale przychodzi czas, gdy trzeba troszkę zweryfikować swoje gusty muzyczne i zrobić porządki w zbiorach. Tutaj jest o tyle łatwiej niż w przypadku książek czy filmów, że selekcję można przeprowadzić tak naprawdę przy okazji. W moim przypadku jest to przy okazji sprzątania. To idealny moment, gdy podczas domowych czynności przesłuchujemy daną płytę i możemy podjąć co do niej decyzje: zostaje czy się żegnamy.

Nie wszystkie płyty musze przesłuchać aby podjąć decyzję. Wśród mojego zbioru są następujące kategorie:

- płyty, które zostają bo słucham ich regularnie. Mam nawet swoją ulubioną płytę podczas sprzątania i mam wrażenie, że przy niej wszelkie porządki idą po prostu szybciej i mniej męcząco;

- płyty, które słucham sporadycznie, ale wiem, że do nich wracam i są częścią mojej kolekcji;

- płyty, które posiadają autografy wykonawców,  z automatu pozostają. Niektóre autografy to przecież jeszcze historia ich otrzymania;

- pozostałe płyty trafiają do kategorii: przesłucham i podejmę decyzję co z nimi dalej zrobić. Czy zostają jeszcze ze mną czy poszukają innego właściciela? Gusta muzyczne przecież się zmieniają i coś, co podobało się kiedyś, niekoniecznie podoba się teraz.

Na tym etapie jestem już coraz bliżej satysfakcjonującej kolekcji. Ograniczanie rzeczy nie oznacza, że nie kupuję nowych. Gdy mój ulubiony wykonawca wyda nową płytę, która mi się spodoba, dokonuję zakupu.

Obecnie jednak, zanim cokolwiek trafi w moje ręce na stałe, rozważam, czy naprawdę mi się to podoba i czy mam gdzie to przechowywać. Ograniczam w końcu rzeczy nie po to, aby mieć miejsce na nowe, ale po to, aby rzeczy, które mam i te, które ewentualnie będę mieć, pasowały do mnie i mojego stylu a przy tym nie ograniczały mojej życiowej przestrzeni.

M.

© prepper LADIES
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci